Rzecz się działa w Raszynie...

INTRODUKCJA

Rzecz działa się w Raszynie - podwarszawskiej miejscowości
Gdzie hrabia Michaił miał swoje dwuhektarowe włości
Panował na nich mądrze, przez lat kilkanaście
Odpierając zwycięsko wszystkie zewnętrzne napaście
A wrogów miał wielu, zaś przyjaciół tylko kilkoro:
Zwali się Tomasz, Adolf, Kosma i Paweł, zatem było ich czworo
Nieprzyjaciele już od lat wielu toczyli zażarte z Michałem boje
Rabowali zwierzęta, kurczęta oraz napadali na etanolowe konwoje
Lecz nie zrabowali tego, co dlań najważniejsze - jego Polskości -
- Duszy Polaka, Serca Polaka i narodowej świadomości.
On zaś widząc jak zepsucie i hańba w narodzie się szerzy
Postanowił w ręce Boga wszechmogącego los narodu powieżyć
Widząc jednak tego marne rezultaty i efekty
Wynikające z przywiązania się do katolickiej sekty
Postanowił na własne barki włożyć te trudy znojne
I niczym Krzak Irakowi - hołocie wydał wojnę.
Lecz nim opowiem tę krwawą niczym bewsztyk historię
Opowiem po krótce jak odziedziczył hrabstwo swoję
Otóż wiecie zapewne, że jego dziad Henryk (bo takie miał imienie)
Odkrył lat dzięsiąt temu rodziny szlacheckie pochodzenie
Hrabia nie dowiedział się o tym gdy był bardzo mały
Bo rodzice jegoż powiedzieć o tym mu nie chciały
I żył tak w słodkiej nieświadomości dzieciństwa
(wyprawiając przy okazji różne bezimienne świństwa)
Długo i nieszczęśliwie, gdyż hrabia bez pochodzenia
Nie jest wart nawet szluga nad grobem zapalenia
Nie udzielał się w szkole, nie chodził na zajęcia
Z kolegami i nauczycielami ciągle miał jakieś spięcia
Lecz gdy będąc w średniej szkole w klasie maturalnej
Dowiedział się od umierającego ojca o swojej sytuacji fatalnej
Ciężko mu było żyć z gorzką myślą pochańbienia
Czci, chwały i godności jego hrabioskiego imienia
Lecz był to mądry i pełen pomysłów niebanalnych mąż
Nieraz chytry i przebiegły niczym edenowski wąż
Skoro więc ma pochodzenie - brak mu tylko włości
I stał się w ten sposób władcą swojej dwuhektarpwej posiadłości
Ziemi - miawiał - mam tutaj aż po uszy
Choć wiemy dobrze że dwa hektary są wynikiem braku funduszy
Lecz i w tamtej chwili jego przyjaciół czwórka
Nie opuścili go i wstąpili w szeregi hrabioskiego podwórka.
Jak dalej potoczyła się historia - o tym w następnym rodziale
Ja tymczasem zmęczon wielce zaraz spać się uwale.

U SZYNKARZA KAMILA

Na rogu szosy, pod wielką topolą w hrabstwie Michałowym
Stał mały, niepozorny domeczek wiśniowy
Było to miejsce pracy zacnego szynkarza
Który swoją fortunę w niewiarygodnym tempie pomnażał
Artefakty sprzedawał zaś najróżniejsze:
Kondony, wibratory, plastykowe gejsze
Obrazy, fotografie barwce, sepia, czarno-białe
A wszystko opatrzone pięknym, nagim, męskim ciałem
Choć szynk był czynny każdego dnia, również w soboty i święta
Nikt godziny bez kolejki przed nim nie pamiętał
Nawet raz nim jeszcze rano drzwi wejściowe otworzył
Już tłum przed witryną na dziesięć metrów się utworzył
A było to gdy zaprezentował u siebie galerię obrazów Marcinzano
Który był wówczas postacią bardzo znaną
Tworzył obrazy barwne nowoczesne i tradycyjne
Oraz z barokowym gustem przyodziewał je w elementy dekoracyjne
Ciężko mi się naliczyć teraz ileż szkół Marcinzano ukończył
Gdyż historia jego życia pełna luk w całoś się jakoś nie łączy
Wiemy tylko iż pobierał nauki w Padwie, Paryżu i Berlinie
Choć marzeniem jego zawsze - jak wspominał - było studiowanie w Londynie
W Polsce - mawiał - czeka mnie zgnuśnienie i chandra
Choć wszyscy wiedzą że pędził tam do swojego kochanka
Kariera jego się zaczeła gdy w Falenckiej wyższej szkole
Objął heteroseksuopatologii katedrę i odegrał kluczową rolę
W określeniu profilaktyki heteroseksualnej w państwie naszym
(I w tenże sposób wsławił przy okazji Raszyn)
Wróćmy jednak do Kamil gdyż o nim w tym rozdziale mowa być miała
Choć nie wątpię iż wystąpi on też w innych rozdziałach
Otóż szynkarz falencki, stary kumotr hrabiego
Udawał się co niedziele na obiad do niego
Tamteż dysputowali gorąco i zażarcie
Na temat zmian ekonomicznych spowodowanych hipermarketu otwarciem
Nigdy jednak nie potrafili dojść do konsensusu
I obce argumenty jakoś nie trafiały im do uszu
Jednak pewnej niedzieli wrześniowej i pogodnej
Przyszedł hrabia do szynkarza celem przekazania mu swej myśli połodnej
Drogi Kamilu! - krzyczy - dość już miałem prześladowania
Z powodu mojego heteroseksualnego wychowania
Całe życie z tą samą w nocy się widuję
Lecz widzę że to za mało - ja czegoś więcej potrzebuję!
Jakiejś młodej, ładnej, atrakcyjnej
Chętnej i dyspozycyjnej
Tak na trochę, może tydzień, może dwa tygodnie -
- nie wiem; zresztą później to uzgodnie,
Ale fakt jest faktem i musisz poprzeć mnie tu swoją racją,
Że są chętne ale nie na tych z moją orientacją!!!!
Przez pieprzenie o równości i tolerancji dla homowszystkiego
Nie znajdziesz już na ulicy człowieka normalnego
Nawet gwałciciele już nie atakuję dzieweczek,
Bo wolą postarać się o miękki tyłeczek
Oj rety!
Cóż bym dał teraz za .... młodej i pięknej kobiety!
Nie widzę więc innego wyjścia kumotrze. Tylko wojna
Dopiero wtedy ma dusza o przyszłość będzie spokojna
Powołajmy wojska złożone z płci pięknej i tej drugiej
By pokazała wreszcie tej hołocie że znacznie jest przyjemniej tak jak ja lubię!
Kamil popatrzył, pomyślał, policzył coś szybko na papierze
Podrapał się w głowę i odpowiedział bardzo szczerze:
Ach drogi kumotrze! cóż poradzę Ci na Twe problemy
Umarł już dawno duch nauki, wolności i bohemy
Dziś już nawet nie możesz mieć swojej muzy i kochanki
Bo ona woli z podobną sobie intymne kocanki
Nie mam rady dziś dla Ciebie, nie wiem jak Ci pomóc mogę
Więc przyłączam się do Ciebie i ruszajmy w drogę!!!
Nim jednak wyruszyli w drogę daleką wiodącą do chwały
Wktórej napotkają ich lezby, smoki, hydry i pedały
Udali się do szynku Kamila, do tajnego wnętrza,
Gdzie wyposażyli się w zakazane i niezbędne oręża

DRUŻYNA ZGORSZENIA

Obudzili się nad ranem w piękny dzień poniedziałkowy
Słońce stało już wysoko a na pastwisku już się pasły krowy
Postanowili wyruszyć niezwłocznie i po przytroczeniu oręża
Wyślizgnęli się cicho (bo jak wspomniałem oboję mieli naturę węża)
Szli i choć kroki mieli cichsze od kropel spadającej wody
Wytropił i zaszedł ich od przodu pewien człowiek młody
Cicha konsternacja i milczenie zapadło gdyż nie wiedzieli skąd się przyplątał
Lecz pochwili hrabia Michał dostrzegł w nim swego giermka - Ejsmonta
Czegóż szukasz giermcze? - zapytał hrabia udając zdziwienie
Szukam pana, panie hrabio! - odpowiedział udając zaskoczenie
I jest to jedyny w tej historii fragment opowiadania tego
Kiedy to giermek jest mądrzejszy od hrabiego
Ejsmont dobrze wiedział, że jego pan coś knuje
I dlatego udawał, że go zaciekle poszukuje
Hrabia zaś zaskoczony obecnością podwładnego
Omało nie zapomniał języka swego
I prawie wygadał mu cel ich wędrówki tułaczej w nieznane
Lecz powstrzymał go Kamil zatykając mu usta bananem.

tuaj było coś dalej ale jebany word mi uciął...:(

Michał

Wersja do druku